Kojarzycie taki moment, kiedy ktoś was czegoś uczy? Powtarzacie, krok po kroku, powtarzacie... I w pewnym momencie ten ktoś mówi: "no dobrze, to teraz zrób to sam". W waszej głowie pojawia się konsternacja, następnie zaczyna mieszać się ze stresem. I zadajecie sobie pytanie "Alee... ale jak to?"

Tak, tym właśnie była dla mnie prośba o wymodelowanie tego krzesła. Po, bagatela, trzecich zajęciach z programu o którego istnieniu wcześniej nawet nie słyszałam. Ale, po godzinach mierzenia, zastanawiania się, sprawdzania, oraz zaczynaniu od początku... Udało się!

Jak widać, wszystko da się zrobić:) Był to wielki sukces każdej mejkerki!