Im dalej, tym prościej

Momentem przełomowym było krzesło oraz zainstalowanie Fusion 360 na własnym laptopie. Podświadomie informacje zaczęły wchodzić przyjemniej i szybciej do głowy. A może to jednak kwestia czasu i ilości kliknięć. Naprawdę nabiera się wprawy i swobody, a coraz bardziej skomplikowane scenariusze operacji wchodzą same do głowy bez potrzeby prowadzenia notatek w zeszycie.

Na zajęciach projektujemy, bardziej bądź mniej samodzielnie, suszarkę na podstawie modelu wybranego z Internetu. Nie wiem czy to kwestia artystycznego wykształcenia i częstego obcowania z gliną, ale mam nieodparte wrażenie, że operowanie na obłych bryłach przychodzi mi z o wiele większym luzem niż poprzednie zadanie, czyli krzesło. Po drodze znowu błędy, zbyt wiele razy nadaję suszarce grubość i wewnątrz wychodzi mi ciekawa schodkowa struktura. Pocieszam się, że przekrój mojej suszarki przypomina kratkę, przez którą leci ciepłe powietrze. Grunt to optymizm! Przechodzimy już do najbardziej skomplikowanej chyba rzeczy, czyli rysowania przestrzennego, które pozwala rozciągnąć bryłę w przestrzeni niczym żagiel. Kreatywne porównania bardzo pomagają zrozumieć kolejne funkcje programu. W głowie paruje, wybuchy i fajerwerki.