Patrycja, tak, nawet Patrycja rozochociła się, roznamiętniła, od lutownicy odlutowac się nie chciała ! A tuż przed już praktycznie spała... Gorące podłużne przedmioty roztapiajace srebrną cynę jak kobiece serce na wosk, a właściwie kalafonię... Jeszcze nie płomienne, ale już żarliwe ( i rozżarzone) adeptki lutowania... Byle do następnych zajęć, by znów w ręku potrzymać rozgrzaną lutownicę.... mmmmmm.... miłość niejedno ma imię !!!