Niedospane, niedożywione, ale napędzane adrenaliną działania. Z rozmów z kilkoma z nas wynika, że moje odczucia nie są odosobnione.

Czas się kurczy, a do zrobienia coraz więcej. Weekendy również przepełnione. Jeśli nie robimy zadań domowych, to ćwiczymy dotychczasowe umiejętności, pracujemy nad projektem, nie mówiąc o normalnym życiu. Można sobie również dostarczyć dodatkowych atrakcji na weekend.

Jeden z moich ostatnich wyglądał tak. Dla odmiany postanowiłam pójść do FABLABU  ;-)  na warsztaty z tapicerki prowadzone przez tego Olka z AK Design

aby dokonać takiej małej metamorfozy

Droga od jednego obrazka do drugiego była długa i bardzo intensywna - masa nowej wiedzy, mnogość różnych działań, dwie nieprzespane noce, żeby ukończyć pracę w dwa dni.

dzień pierwszy - rozbiórka, przygotowanie i stolarka
dzień drugi - tapicerka
akcja pt." tylko nie guziczki"

niestety zachorowałam na kolejną maszynę - po prostu muszę ją mieć, obciąganie guzików przysparza wiele radości ;-)

Za to na koniec całego tego zamieszania, będzie tak jak w tym żydowskim dowcipie:

Mosze skarżył się rabinowi na warunki panujące w jego domu: - Rebe, jaki u mnie hałas, ciasnota, żona krzyczy, dzieci płaczą, co mam robić? Rabin poradził mu: - Mosze, ty kup sobie kozę. Mosze posłuchał rady i zrobił to, co radził mu rabin. Po kilku dniach jednak Mosze znów przyszedł do rabina na skargę: - Rebe, coś ty mi doradził? Teraz jest jeszcze gorzej, niż było, jest jeszcze większa ciasnota i hałas, żona krzyczy, dzieci płaczą, koza beczy. Na to rabin odparł: - Mosze, ty teraz sprzedaj tę kozę. Żyd znów posłuchał rady i po kilku dniach powrócił do rabina, mówiąc: - Dzięki ci, rebe, za radę, sprzedałem kozę. Jaki ja mam teraz spokój!