Bycie mejkerką to nie zawód czy hobby. To stan ducha. To sposób myślenia, który pcha Cię do tego, żeby techniczne problemy rozwiązywać samodzielnie, przy użyciu dostępnych pod ręką rzeczy. W końcu każda mejkerka to trochę McGyverka.
Mój synek zgubił śmigiełko od helikoptera Duplo. Dramat dwulatka, istna tragedia, płacz, zgrzytanie ząbków, rozrywanie szat i tarzanie się po ziemi.
I wtedy wchodzę ja, cała w bieli, łapię za wiertarkę i przy pomocy dwóch patyczków do lodów, śrubki i glue guna dokonuję cudu. Helikopter znów działa. Malec, choć nieco podejrzliwy, bo przecież to nie wygląda jak na obrazku z pudełka, akceptuje tę nową rzeczywistość.  
A ja jestem z siebie dumna conajmniej tak, jakbym nauczyła się obsługi frezarki CNC w 5 minut.