To zadanie zasługuje na osobny post

Z krzesłem walczyłam długo. Chyba siedziałam łącznie na nim tyle, ile je projektowałam. Dosłownie czułam jak pracują mi zwoje mózgu i przekraczam jakąś granicę. Po jej przestąpieniu poczułam wielką swobodę w obsłudze Fusion 360. Po drodze dużo głupich błędów. Przeszkodziło zdrowie i przeklęte przeziębienie. Było mi głupio, że nie zrobiłam zadania na czas. Zaparłam się jednak i oto dumne ono. Są nawet wsporniki pod siedzeniem! WIELKA DUMA.

P.S. Od tej pory do Sali Czystej zawsze zabieram bluzę lub sweter.