Żaden prowadzący tak nie oczarował 12 kobiet

Po dłuższej przerwie powróciliśmy do zajęć z elektroniki i był to powrót bolesny, bo część wiedzy znajdowała się niestety w stanie zaniku. Całe szczęście udało się ją dość szybko odświeżyć, a towarzystwo czarującego Karola ułatwiało zadanie. Dwa dni męczyłyśmy się z kodami, niezrozumieniem i wieloma nurtującymi nas pytaniami, które dla naszego dobra pozostawały bez odpowiedzi. Wyskakiwały nie takie komunikaty jak powinny, a czujki nie reagowały na nasze suche oddechy.

Wysiłek ten zwieńczony został nagrodą, praktyczna część zajęć rozgrzała nas do czerwoności. Atmosfera na zajęciach i żarty z prowadzącymi potwierdzały nasze solidne zadomowienie w FabLabie. Lutowanie, cyna, pozbawianie kabelków izolacji bardzo nas cieszyły i skutecznie wygoniły atakującą w okolicach godziny 21 lekką senność. Karol tłumaczył, a my zapatrzone lutowałyśmy dla niego serca z kabelków.