Początkowe myśli wokół mojego projektu

Moim marzeniem jest stworzenie lampy, która ma ręcznie malowany klosz i przypomina planetę. Lampa ma kształt kulisty, a pokryta odpowiednimi wzorami i kolorami, przypominając ciało niebieskie, stwarza w pomieszczeniu niepowtarzalny klimat. Podświetlone od wewnątrz różnych rozmiarów kule barwią pomieszczenie w wybranej szacie kolorystycznej. W zamierzeniu dostępne są różne modele - lampy stołowe, podłogowe, wiszące. Każda ma niepowtarzalny, ręcznie malowany wzór i pozwala na ciekawą aranżację wnętrza.

Chciałabym w niedalekiej przyszłości założyć własną działalność gospodarczą. Uważam, że projekt Maker Woman będzie dla mnie rodzajem trampoliny do świata przedsiębiorczości, o którym nie wiem dużo, gdyż do tej pory obracałam się raczej wokół projektów artystycznych o niskim wymiarze komercyjnym. Ponadto kilka moich znajomych brało udział w projekcie Maker Woman i bardzo sobie go chwaliły, gdyż pomógł im zyskać pewność i poczucie sprawczości. Czuję, że też tego potrzebuję, gdyż chciałabym zweryfikować, wzbogacić do tej pory podjętą ścieżkę zawodową i stworzyć autorski produkt.

Jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów, posiadam domowe prototypy, które powstały na bazie istniejących lamp. Teraz pora, aby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania związane z projektem. Czy lampy mają powstawać na zasadzie recyklingu istniejących stelaży? Mogłabym wtedy różnorodne kształty pryskać jednym, wybranym kolorem. Jeśli tak, to jak bym je pozyskiwała? Czy też zamierzam sama zaprojektować całą lampę? Jestem pewna co do kulistych kloszy z mlecznego szkła. Chcę, aby produkt był elegancki i szlachetny. Trzeba będzie wymyślić też jakieś mądre mocowane klosza do lampy. To prototypowe jest wygodne, ale bardzo analogowe i mam wrażenie, że narażone na potencjalne obtłuczenia klosza przy na przykład wymienianiu żarówki lub montażu towarzyszącym produkcji. Pozostaje również kwestia sposobu malowania kloszy i użytych materiałów. Farby oczywiście nie mogą być toksyczne, ale powinny pozostawiać szeroki wachlarz warsztatu malarskiego. Każda lampa będzie, z powodu obranego sposobu, czyli odręcznego malowania, każdorazowo niepowtarzalna i nada wnętrzom wymiar artystyczny.

Mam też pewien szalony pomysł na aspekt projektu, którego nie jestem jeszcze pewna. Jako kobieta, często borykam się z różnymi humorami związanymi z silnie odczuwanym przeze mnie zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Znacznie pomaga sport, odpowiednia dieta i ograniczanie alkoholu, ale dolegliwości i tak występują. Wtedy wszystko mnie denerwuje i trudno mi samej ze sobą wytrzymać, a co dopiero innym! Wiele kobiet boryka się z takim problemem i dopiero od niedawna lekarze również zaczynają do niego podchodzić na serio i klasyfikować problem. Żeby monitorować swój cykl, używam aplikacji Mój kalendarzyk, która nie jest może zbyt urodziwa, ale przyzwyczaiłam się do niej i notuję tam swoje dolegliwości.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100961,24704487,obserwuje-kulturowo-wypracowana-tolerancje-dla-kobiecego-cierpienia.html

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100961,24431512,dopiero-pare-lat-temu-dowiedziala-sie-ze-jest-normalna-i-ma.html

Myślałam, że moja lampa mogłaby w jakiś sposób reagować na kobiece humory. Byłaby sprzężona z kobiecym cyklem jak ruchy planet. Tak, żeby cały dom wiedział kiedy dać mamie więcej luzu, a kiedy można jej podrzucić dodatkowe zadanie, bo akurat tego dnia jest w stanie przenosić góry. Albo kiedy nie brać zupełnie na poważnie kąśliwych uwag swojej dziewczyny. Lub kiedy nie namawiać narzeczonej do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego i wyjątkowo uważać na porządek w domu. Mężowie, konkubenci i ojcowie przyjęliby chyba z wdzięcznością takie udogodnienie rodzinnego życia.

https://pl.pinterest.com/izabelaska/maker-woman/